programowanie, technologie, internet, web, web2.0, startups, google, apple, mozilla, firefox, chrome
19 października 2009
W ubiegłym tygodniu...
12 października: Google Wave – testy i poradnik
13 października: Windows 7 w MacOS X Snow Leopard
14 października: Oficjalne logo Google Chrome OS?
14 października: Google Chrome OS – serce już pulsuje
15 października: Blog Action Day 2009 – potęga blogów
15 października: Stare media: Reaktywacja
16 października: Stare media: Reaktywacja - relacja
Oprócz wpisów z webatech.pl w zestawieniu znajdziecie również informacje o moich poradnikach jakie w poprzednim tygodniu znalazły się w sieci:
12 października: Startujemy z Google Wave
13 października: Nowy widżet tłumaczący z Google Translate
14 października: Polonizujemy Bloggera część 4: poprawiamy datę – sposób drugi
15 października: Poprawiamy SEO Bloggera część 1: lepsze indeksowanie podstron
16 października: Blogger z mikroblogami część 1 – integracja z Flakerem (FP)
Jednocześnie chciałbym poinformować, że udaję się na krótkie (relatywnie) wakacje, tak więc działalność bloga będzie mocno ograniczona. Ale zapraszam już niedługo, do czytania kolejnych informacji i poradników.
14 października 2009
Google Chrome OS – serce już pulsuje
Kilka dni temu jeden z autorów wiadomości na TechCrunch znalazł na serwerze projektu Chromium (w skrócie to opensource’owa wersja przeglądarki Google Chrome) kod źródłowy wersji przeglądarki przeznaczonej specjalnie dla nowego systemu operacyjnego Google Chrome OS. Oprócz dywagacji na temat tego, że GCOS może pojawić się najpierw na tabletach, czym pozamiata przed ukazaniem się produktu Apple, czy Microsoftu, kilku ciekawskich internautów zdecydowało się pobrać źródła i pliki DEB. Okazało się, że dostępne są one na licencji otwartej, dlatego postanowili je uruchomić. Jednym z nich był autor bloga i wpisu http://livinginagoogleworld.blogspot.com/2009/10/chrome-os-browser-tour-possible-look-at.html. Obecnie kod nie jest już dostępny. Co ciekawe w specjalnej wersji Chromium widać w pasku przeglądarki dodatkowo aplet zegarka, ikonę do zarządzania siecią, oraz widżet pokazujący stan naładowania baterii. Natomiast w lewym górnym rogu widać logo przyszłego systemu. Po klinięciu na niego zostajemy podobno przeniesieni do strony, do której dostęp mają tylko osoby z e-mailem @google.com. Ciekawe zmiany zaszły również w opcjach przeglądarki. Jednak nie należy ich brać za ostateczne, bo to co znaleźli internauci to po wczesna wersja produktu, który za kilka miesięcy pewnie będzie znacznie się różnił.
Zrzuty pochodzą z bloga http://livinginagoogleworld.blogspot.com.
Specjalnie dla Ciebie przygotowałem także inne artykuły:
Google Chrome OS – pokaz możliwości
Google Chrome 5.0
Google Chrome OS – moja analiza
Oficjalne logo Google Chrome OS?
Logo zdobyte z buildów Google Chormium dla Google Chrome OS. Jakoś nie najlepsza, ale widać jego zarysy i podobieństwo do przeglądarki Google Chrome. Podoba się? Mi się mocno kojarzy z tym jakim posługuje się Ubuntu.
Specjalnie dla Ciebie przygotowałem także inne artykuły:
Google Chrome OS – pokaz możliwości
Google Chrome 5.0
Google Chrome OS – moja analiza
07 października 2009
Google Chrome OS – moja analiza
Google w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy mocno zmienił swój profil z agencji reklamowej, dostawcy serwisów internetowych i aplikacji webowych na firmę, która więcej miejsca poświęca aplikacjom desktopowym – Chrome i systemom operacyjnym – Chrome OS, czy Android OS. Możemy już zatem pozycjonować Google, nie tylko na rynku reklamowym, ale również software’owym, a to oznacza, że w pewnym sensie gigant zaczyna rywalizować z Microsoftem (Windows, Windows Mobile, Office), Apple (MacOS, iPhoneOS), Canonical (Ubuntu), a także innymi podobnymi firmami.
Jednak przed dużym G daleka droga. Pokazuje to m.in. popularność jaką udało się zdobyć przeglądarce Chrome i systemowi Android. O ile jeszcze ten drugi systematycznie zwiększa udział w rynku dzięki sprzedaży coraz to nowych telefonów, o tyle Chrome nie może się wybić poza próg 5%. Być może należy dać mu jeszcze czas, chociaż przy takiej promocji w wyszukiwarce jaką dostaje przeglądarka, według mnie powinna już zyskiwać co najmniej 10%. Być może problemem są przyzwyczajenia użytkowników i o ile techniczni internauci z chęcią testują Chrome’a, o tyle pozostała większość nie widzi potrzeby instalacji i nauki nowej przeglądarki. Jeśli Google chce zyskać nowych użytkowników powinien zastanowić się jak przekonać ich, że muszą usunąć Firefoksa, zrezygnować z Internet Explorera, Safari, czy Opery właśnie na rzecz Chrome’a. Standardowe reklamy i zachęcanie do instalacji raczej nie wystarczą.
Google wpadł także na inny pomysł promocji Chrome’a – zrobimy nowy system operacyjny, w który będzie on domyślną przeglądarką. Mam nadzieje, że nie tak powstała koncepcja Google Chrome OS. Warto jednak zastanowić się chwilę, czym będzie GCOS? Jak Google przekona nas do instalacji swojego systemu zamiast Windowsa, czy Ubuntu? Przecież GCOS ma być nowym linuksem, co zatem wyróżni go ze zbioru kilkudziesięciu dystrybucji? Odpowiedź jest prosta – dostępność. Google pokazało, że potrafi zaoferować dobry system operacyjny i brać czynny udział w jego rozwoju – AndroidOS. Ma już zatem doświadczenie w rozmowach z firmami, które porzuciły Windows Mobile na rzecz właśnie Androida. Można wnioskować, że z GCOS będzie podobnie, co zdają się potwierdzać plotki, w których wymienia się z nazwy producentów netbooków, na których Google Chrome OS ma być preinstalowany. Kto zatem z producentów systemów operacyjnych powinien się bać? Wszystko wskazuje na to, że na początku Canonical i Microsoft, który może stracić pozycję lidera na rynku OS-ów dla netbooków.
Specjalnie dla Ciebie przygotowałem także inne artykuły:
Google Chrome OS – pokaz możliwości
Google Chrome 5.0
AndroidOS prawdziwie open source
24 września 2009
Google Chrome OS – pokaz możliwości
Google zaprezentował (poprzez wiadomość na Twitterze jednego z pracowników) pierwsze wideo z działania Google Chrome OS. Zobaczymy na nim ładowanie się systemu, ekran logowania (można używać systemu w trybie anonimowym, w którym pewnie część usług nie jest dostępna) i krótki pokaz możliwości GChOS. Na filmie widać, że twórcy nowego systemu operacyjnego rzeczywiście postawili na prostotę – aplikacje są uruchamiane z chmury widżetów i nie są całkowicie zamykane. Wśród dostępnych aplikacji znajdziemy m.in. GMaila, GTalk, czy GDocs. Czekamy na więcej!
13 lipca 2009
Microsoft Gazelle – następca IE, czy Windows?
Po publikacji przez Google informacji o nowym systemie, który już za rok ma być preinstalowany na netbookach, w środowisku IT zawrzało. W internecie pojawiły się spekulacje, jakoby czas publikacji informacji został dobrany celowo, aby wyprzedzić Microsoft, który na poniedziałek (dzisiaj) przygotował ciekawą nowinę. Niektórzy twierdzą, że w Redmond stworzono w końcu w pełni webowego Office, poczekamy, zobaczymy. Na razie wiadomo tyle że Microsoft pracuje nad następcą Internet Explorera i Windows w jednym, który spełniać ma wiele z założeń przedstawionych w informacji o nowym systemie Google (sic!).
Tym projektem ma być przygotowywany w laboratoriach Microsoftu – Gazelle. Według przedstawionych informacji ma być on bezpiecznym systemem operacyjnym, jednak nie takim o jakim wszyscy myślą widząc Windows, ale takim, w którym bez problemu będą działać aplikacje webowe. Na razie został stworzony prototyp programu, który wykonano w języku C# z zastosowaniem platformy .NET Framework i w którym zaimplementowano “stary” silnik Trident z IE.
Tak można, by scharakteryzować większość dostępnych na rynku przeglądarek. Fakt, wszystkie oprócz IE – przed premierą wersji ósmej, kiedy rozmawiałem z przedstawicielem Microsoftu, zapewniał on, że aplikacje wykorzystujące JavaScript nie są istotne z punktu widzenia użytkownika ich przeglądarki. Wygląda zatem, że pogląd inżynierów Microsoftu nie jest spójny. Gazelle ma wyróżniać, nie tylko wydajna obsługa każdej z aplikacji webowych, ale (co w dokumentach zespołu badawczego jest bardzo podkreślane) również bezpieczeństwo. Już teraz Internet Explorer uruchamia każdą stronę w oddzielnym procesie. Nowa przeglądarka Microsoftu idzie dalej (nie da się ukryć, że trochę w stronę Google Chrome) i dodatkowo będzie rozdzielać na procesy dane pochodzące z innych domen. W praktyce technologia ta działać będzie w ten sposób, że każdy element jaki znajdzie się na danej stronie i który nie będzie znajdował się w obrębie jej domeny zostanie uruchomiony w oddzielnym procesie. Już teraz wiadomo, że spowoduje to znaczną konsumpcję pamięci RAM, ale Microsoft twierdzi, że gra jest warta świeczki i że dzięki temu użytkownicy dostaną znacznie bezpieczniejszą i bardziej niezawodną przeglądarkę.
Gazelle ma być skonstruowana tak, żeby uruchamiać się w trybie wirtualnym, piaskownicy (sandbox) i nie odwoływać się bezpośrednio do bibliotek systemu. To innowacyjne podejście również ma wzmocnić bezpieczeństwo systemu i raz na zawsze usunąć możliwość zdalnego uruchamiania kodu przez przeglądarkę. Pytanie tylko, czy kiedykolwiek ujrzymy projekt w środowisku konsumenckim, czy na zawsze pozostanie w laboratorium. Według mnie ciekawym byłoby korzystanie z takiej przeglądarki. Jednak jak dla mnie najbardziej liczy się szybkość ładowania stron i aplikacji. Bezpieczeństwo pozostaje na dalszej pozycji, pewnie dlatego , że uważam się raczej za wyedukowanego internautę.
Dywagacje na podstawie tekstu z serwisu ars technica. Plik PDF od Microsoftu o Gazelle można pobrać ze strony Microsoft Research.
11 lipca 2009
Producenci już współpracują z Google w zakresie GCOS
Tak jak przewidywałem w poprzednim poście, Google już wcześniej nawiązało współpracę z producentami oprogramowania i sprzętu: netbooków i procesorów. Do pracy nad Google Chrome OS włączyli się m.in. Acer, Adobe, Asus, Freescale, HP, Lenovo, Toshiba, Qualcomm i Texas Instruments.
Zaskakuje trochę brak w tym gronie Della oraz MSI, które sprzedają duże ilości małych komputerów. Natomiast z obecności w tym gronie Adobe można wnioskować, że w GCOS pojawią się produkty tej firmy. Być może będziemy mogli skorzystać z Flasha i platformy AIR, co powinno rozwiązać problemy z brakiem (w zasobach Google) aplikacji typu odtwarzacz multimedialny. Po producentach procesorów Qualcomm i Texas Instruments widać, że pierwsze wersje netbooków z nowym systemem od Google będą raczej wyposażone w chipsety ARM niż x86, z którymi OS ma być także zgodny.
Na podstawie: Google Chrome Blog: Google Chrome OS - FAQ
08 lipca 2009
Dlaczego Google przygotowuje swój własny system operacyjny? Kto na tym zyska, a kto powinien się zacząć bać?
Wczoraj po drugiej stronie oceanu, w naszych wczesnych godzinach porannych Google opublikowało informację, w której przyznało, to, o czym spekulowano od kilku dobrych lat – za kilka miesięcy zaprezentujemy swój własny system operacyjny, pozbawiony wad konkurencji i do tego darmowy! Po tej wypowiedzi zawrzało we wszystkich mediach świata, zarówno na zachód, jak i na wschód od Warszawy (nie mówiąc już o północy i południu).
Wiemy po co Google przygotowuje Chrome
Kiedy we wrześniu ubiegłego roku Google pokazało światu własną przeglądarkę – Chrome, nie wielu potrafiło zrozumieć istnienie tego produktu. Przecież umowa pomiędzy Mozillą przynosiła obydwu wymierne korzyści finansowe. Teraz okazuje się, że w końcu dochodzimy do sedna i Google Chrome będzie sercem tworzonego OS-a – na razie, jednak jest aktualizowany z dużą częstotliwością. Co ciekawe gigant reklamowy używa nawet nazwy Google Chrome OS.Nowy system zarówno na x86, jak i ARM
Według oficjalnych informacji produkt tworzony jest przy wykorzystaniu jądra Linuksa. Wymusza, to niejako model jego dystrybucji i fakt, że będzie on wydany na jednej z licencji open source. GCOS ma być szybkim i lekkim systemem, nie obciążającym zasobów komputera i w dużym stopniu wykorzystującym internet. Przeznaczeniem jego pierwszych wersji będzie działanie na netbookach zbudowanych na platformie z procesorami zgodnymi z x86 lub ARM. W dalszej kolejności powstanie wersja na desktopy.Sklep z aplikacjami webowymi
Pierwsze urządzenia działające pod kontrolą systemu Google mają się pojawić pod koniec 2010 roku, jednak już za kilka miesięcy udostępnione zostaną jego źródła i biblioteki, tak żeby umożliwić stworzenie jak największej liczby aplikacji, które mogą przyciągnąć nowych użytkowników i uatrakcyjnić korzystanie z systemu. Zastosowany model jest podobny do tego, jaki Google uruchomiło w trakcie rozwoju Androida, pytanie zatem, czy w GCOS też będzie funkcjonować coś na kształt Android Market. Jeśli tak Google powinno wyprzedzić w tej dziedzinie Apple, które podobno także pracuje nad podobnym projektem, w ramach, którego będzie dystrybuować aplikacje dla MacOS X-a.Google już dysponuje systemem w chmurze
Google przedstawiając potrzeby modelowego użytkownika systemów operacyjnych wspomina o tym, że ważna jest szybkość działania, prostota użycia i bezpieczeństwo. Google Chrome OS, ma się właśnie opierać na tych trzech filarach. Jednocześnie ma startować w dosłownie kilka sekund, a jego interfejs graficzny ma być minimalistyczny, ale nie pozbawiony gustu i przejrzystości użytkowania. Cała ta operacja może się udać, bo Google dysponuje już przecież zestawem aplikacji, z których codziennie korzystamy w systemie. Ma m.in. klienta e-mail (nawet rozbudowany do organizera) - Gmail, chat - Gtalk, pakiet biurowy – Dokumenty, kalendarz – Kalendarz, notatnik – Notebook, aplikacje do obróbki zdjęć – Picasa i wiele, wiele innych. Ktoś mógłby zareagować i powiedzieć, że to przecież serwisy webowe, ale Google ma przygotowaną odpowiedź w postaci technologii Gears (wbudowanej m.in. w Chrome, ale dostępnej także dla Firefoksa, czy Internet Explorer), która umożliwia takie przygotowanie serwisu webowego, żeby mógł działać na lokalnym serwerze bez dostępu do internetu. W swoim portfolio Google brakuje kilku aplikacji m.in. odtwarzacza wideo, czy muzyki, ale nie powinno to być problemem, kiedy powstanie system, na którym będzie można uruchamiać linuksowe programy.Apple, Microsoft, czy Canonical? Kto straci, kto zyska?
Kto zatem zyska na tym przedsięwzięciu? Wydaje się, że najwięcej powinno zyskać Google, które rozwinie swoje możliwości reklamowe (nie zapominajmy, że jest firmą zarabiającą głównie na reklamach). Jestem nawet zdania, że pracują już z producentami netbooków, którzy użyją darmowej platformy Google. Może się także wydawać, że Google wkracza na rynek, na którym są już systemy linuksowe np. Ubuntu, ale inicjatywa Google ma być dostosowana głównie do małych wielkościowo i wydajnościowo urządzeń. A tutaj nie ma raczej konkurencji. Jeśli zostanie stworzony system, który będzie działać na prawdę dobrze, to nie przeszkodzą mu w zdobyciu popularności Windows 7, czy Ubuntu, które tak na prawdę są wersjami desktopowymi, które będzie można użyć na małych laptopach (Microsoft podobno pracuje nad rozwojem bibliotek działających na procesorach o architekturze ARM). Dzięki zabiegowi ze stworzeniem własnego systemu Google uda się także zdobyć nowych użytkowników dla Chrome’a, który będzie przecież sercem każdego z GCOS-ów. Dzięki temu udział przeglądarki w rynku wzrośnie, a za nim powinny pojawić się przychody. Pokusiłbym się również o jeszcze jedno stwierdzenie. Google robi kolejny OS, bo Android okazał się nieodpowiedni do zaimplementowania go na netbookach, choć jak wiemy są takie próby.A na koniec słów kilka, kto powinien zacząć się bać i zbroić w programistów. Według mnie, jeśli Google uruchomi platformę sprzedażową aplikacji na netbookach, to najwięcej do stracenia będzie mieć Apple, nawet mimo faktu, że oni nie dysponują w swojej ofercie netbookami. Dzięki Google Chrome, może dojść do tego, że aplikacje będą dystrybuowane nie tylko do właścicieli netbooków z GCOS, ale także dla innych systemów, w których działa lub będzie działać przeglądarka Google, czyli Windows, Linux, MacOS X. Wielu spekuluje, że bać powinien zacząć się Microsoft, ale oni chyba nigdy tak na prawdę nie zawojowaliby rynku netbooków. Po moich testach z małymi laptopami HP i Fujitsu mogę stwierdzić, że 7 działa równie wolno co Vista. No, chyba że Microsoft miał daleko idące plany, jeśli chodzi o system na netbooki, to rzeczywiście powinien zacząć się martwić, bo wielu wybierze darmową alternatywą w stosunku do OS-a za, który trzeba zapłacić po 200$. Czy powinien się bać Canonical? raczej nie, mają swoich wyznawców tak jak Apple z MacOS X-em i tego raczej nic nie zmieni. Teraz wszystko w rękach Google, ale według mnie (jak pokazuje przykład z Androidem) dogada się ono z producentami sprzętu i już w następnym roku zobaczymy np. Sony, HP, Fujitsu, ASUS GC1.
PS. Nazwa GCOS jest już zajęta, ciekawe jak będzie się nazywał nowy system operacyjny.
zdjęcie pochodzi z serwisu flickr.com
O mnie
- volfen
- Z wykształcenia programista, z zamiłowania pasjonat technologii internetowych, w pracy głównie jako redaktor i twórca wizerunku. Oprócz codziennego badania życia na Flaker, Twitter, Blip, prowadzi własną stronę www.webatech.pl o internecie i związanych z nim technologiach, w szczególności tych, które przedstawiają Google, Apple, Microsoft i Mozilla.