Pokazywanie postów oznaczonych etykietą android. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą android. Pokaż wszystkie posty

07 października 2009

Google Chrome OS – moja analiza

Google w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy mocno zmienił swój profil z agencji reklamowej, dostawcy serwisów internetowych i aplikacji webowych na firmę, która więcej miejsca poświęca aplikacjom desktopowym – Chrome i systemom operacyjnym – Chrome OS, czy Android OS. Możemy już zatem pozycjonować Google, nie tylko na rynku reklamowym, ale również software’owym, a to oznacza, że w pewnym sensie gigant zaczyna rywalizować z Microsoftem (Windows, Windows Mobile, Office), Apple (MacOS, iPhoneOS), Canonical (Ubuntu), a także innymi podobnymi firmami.

 

Jednak przed dużym G daleka droga. Pokazuje to m.in. popularność jaką udało się zdobyć przeglądarce Chrome i systemowi Android. O ile jeszcze ten drugi systematycznie zwiększa udział w rynku dzięki sprzedaży coraz to nowych telefonów, o tyle Chrome nie może się wybić poza próg 5%. Być może należy dać mu jeszcze czas, chociaż przy takiej promocji w wyszukiwarce jaką dostaje przeglądarka, według mnie powinna już zyskiwać co najmniej 10%.  Być może problemem są przyzwyczajenia użytkowników i o ile techniczni internauci z chęcią testują Chrome’a, o tyle pozostała większość nie widzi potrzeby instalacji i nauki nowej przeglądarki. Jeśli Google chce zyskać nowych użytkowników powinien zastanowić się jak przekonać ich, że muszą usunąć Firefoksa, zrezygnować z Internet Explorera, Safari, czy Opery właśnie na rzecz Chrome’a. Standardowe reklamy i zachęcanie do instalacji raczej nie wystarczą.

 

Google wpadł także na inny pomysł promocji Chrome’a – zrobimy nowy system operacyjny, w który będzie on domyślną przeglądarką. Mam nadzieje, że nie tak powstała koncepcja Google Chrome OS. Warto jednak zastanowić się chwilę, czym będzie GCOS? Jak Google przekona nas do instalacji swojego systemu zamiast Windowsa, czy Ubuntu? Przecież GCOS ma być nowym linuksem, co zatem wyróżni go ze zbioru kilkudziesięciu dystrybucji? Odpowiedź jest prosta – dostępność. Google pokazało, że potrafi zaoferować dobry system operacyjny i brać czynny udział w jego rozwoju – AndroidOS. Ma już zatem doświadczenie w rozmowach z firmami, które porzuciły Windows Mobile na rzecz właśnie Androida. Można wnioskować, że z GCOS będzie podobnie, co zdają się potwierdzać plotki, w których wymienia się z nazwy producentów netbooków, na których Google Chrome OS ma być preinstalowany. Kto zatem z producentów systemów operacyjnych powinien się bać? Wszystko wskazuje na to, że na początku Canonical i Microsoft, który może stracić pozycję lidera na rynku OS-ów dla netbooków.

 

Specjalnie dla Ciebie przygotowałem także inne artykuły:
Google Chrome OS – pokaz możliwości
Google Chrome 5.0
AndroidOS prawdziwie open source

01 października 2009

Android Developer Challenge - ciekawy system oceniania i miliony do wygrania

Android Developer Challenge LogoPo raz kolejny Google organizuje konkurs, w którym do wygrania jest góra pieniędzy - dokładnie 250 000 dolarów. Niestety zawody są już w takiej fazie, że nie można do nich przystąpić. Wszystko co trzeba było zrobić to zgłosić swoja aplikacje na Androida i czekać na wygrana. Jeśli jesteś zainteresowany wygraną to z pewnością Google przygotuje kolejną edycję konkursu, bo jest to jedna z form promocji Android Market, w którym na znalezienie dobrej aplikacji trzeba poświęcić nie mało czasu. O szczegółach tegorocznego konkursu ADC przeczytasz na stronie http://code.google.com/intl/pl/android/adc/, natomiast wyniki poprzedniej serii dostępne są pod adresem http://code.google.com/intl/pl/android/adc/adc_gallery/. Mnie jednak nie zainteresowały nagrody, ani współzawodnictwo, a ciekawy sposób prowadzenia konkursu i jego promocji.

W regulaminie ADC znajdziemy zapis, że 40% oceny aplikacji przypada na szeregowych użytkowników, a 60% na wybranych pracowników Google. Chciałbym się skupić na tej pierwszej grupie osób, do których ja również należę. Etap, w którym możemy oceniać rozpoczął się z początkiem września. W Google przygotowano specjalną aplikację na Androida, które znacznie ułatwia ocenianie konkursowych programów i zarządzanie nimi. Po jej instalacji otrzymujesz komunikat, że specjalnie dla Ciebie wybrano aplikację do oceny i czy się zgadzasz na jej pobranie na telefon. Po akceptacji aplikacja jest ściągana na smartfona z Androidem, od tej chwili możemy z niej skorzystać i w każdym momencie ocenić, co jednak wiąże się z usunięciem aplikacji z dysku i propozycją pobrania kolejnej. Sposób działania programu obsługującego konkurs jest według mnie genialny. Korzystając z niego sam oceniłem chyba z 20-30 aplikacji, których nigdy bym sam nie pobrał. Według mnie to ułatwienie, które zaproponowano w Google użytkownikom systemu Android jest świetnie zaprojektowane i proste w działaniu jak sama wyszukiwarka, aż widać, że zostało obmyślone w G. Co ciekawe Apple nigdy nie pomyślało nad czymś podobnym, a to ich system jest bardziej intuicyjny w użyciu, niż Android.

AdMob - Average Downloads
Niestety fakt organizacji zawodów z dużą sumą nie gwarantuje zwycięstwa na rynku i Google z Android Market nadal nie mogą się równać z potęgą jaką Apple zbudował wokół AppStore. Być może Android Market pomoże jego nowa wersja, która dostępna jest w kolejnej aktualizacji firmware. Po jej używaniu muszę przyznać, że jest przede wszystkim wygodniejsza i dużo łatwiej w niej znaleźć aplikacje, więc efekt wydaje się być prawidłowy.

Przygotowałem dla Ciebie, także inne artykuły:
Android Market – czy można w nim zarobić?
Rysa na Google
AndroidOS prawdziwie open source

29 września 2009

AndroidOS prawdziwie open source

openaliancePojawiło sie znacznie więcej szczegółów odnośnie problemów z redystrybucja aplikacji Google znajdujących sie w AndroidOS. W poprzednim wpisie podałem, że powstała grupa, która chce przepisać zamknięte części Androida, tak żeby był tylko i wyłączenie projektem open source. Open Android Alliance, bo tak sie nazwali, nie będzie mieć łatwego zadania, ponieważ osoby wchodzące w jej skład muszą przepisać wiele części systemu i aplikacji, w tym: 

  • Contacts sync framework
  • Setup Wizard
  • App Store Replacement
  • IM Client
  • E-Mail Client
  • Navigation Application
  • YouTube Application
  • Calendar App
  • GPL

Co jednak ciekawe zapowiadają oni, że zamierzony efekt powinni osiągnąć w czasie nie dłuższym niż 2 miesiące. Kolejnym śmiałym założeniem jakie postawiła sobie grupa jest chęć stworzenia lepszego androida. Dlatego m.in. pojawią się w nim fragmenty kodu usprawniającego działanie systemu, napisane przez samego cyanogena. Jednak zapowiedział on, że udostępnienie kodu to jedyna pomoc projektowi, bo osobiście nigdy do niego nie przystąpi. Kolejne wersje CyanogenModa będą całkowicie pozbawione aplikacji Google, ale będą wyposażone w zamienniki lub programy odzyskiwane z backupu (więcej o tym fakcie czytaj w poprzednim wpisie).


Według mnie Google samo zrobiło sobie krzywdę, zabraniając rozpowszechniania własnych aplikacji w alternatywnych ROMach. Wydaje się, że najprostszym rozwiązaniem tego problemu byłoby takie przygotowanie systemu, które umożliwiałby instalację romów bez potrzeby łamania zabezpieczeń systemu. Równie dobrze można było bardziej postarać się przy tworzeniu systemu instalacji aplikacji. Z drugiej strony zawsze znajdą się osoby, które złamią zabezpieczenia i będą instalować oprogramowanie z nielegalnych źródeł. Należałoby zatem w inny sposób zachęcić użytkowników, żeby nie musieli łamać zabezpieczeń. Oczywiście Google powinno zainteresować się sprawą na poważnie, jeśli chce zarabiać na Android Market (swoją drogą chyba nadal nie pojawiły się raporty przedstawiające wyniki finansowe z Google Android Market).

 

Oprócz tego artykułu przygotowałem dla Ciebie inne podobne wpisy:

Rysa na Google
Google Chrome 5.0
Android Market – czy można w nim zarobić?

28 września 2009

Rysa na Google

android_logo Wczoraj Google obchodził 11-lecie istnienia. Dotychczas kalifornijska firma jawiła się nam wszystkim jako nieliczna, która pozostawała otwarta na internautów, realizowała ich marzenia, dostarczała oprogramowanie, którego wszyscy potrzebujemy, nie wdawała się w spory i krzewiła kulturę opensource. Jednak od poprzedniego tygodnia na wizerunku Google powstaje duża rysa. Wszystko za sprawą informacji jaką dostali deweloperzy niezależnie rozwijający ROMy AndroidOS - oprogramowania, systemu operacyjnego, który działa na telefonach Era/HTC G1, HTC Hero, Samsung Galaxy i podobnych. Google użył sądowego nakazu zaprzestania prac m.in. wobec Steve'a Kondika, znanego jako Cyanogen, twórcy najpopularniejszej (zainstalowało ją ponad 30 tysięcy użytkowników, w tym ja) modyfikacji Androida – CyanogenMod.

Niestety błędem w oczach Google jaki popełnił Cyanogen było rozpowszechnianie mobilnego systemu, który de facto udostępniony jest na otwartej licencji, z własnościowymi aplikacjami firmy: Gmail, Talk, Market i YouTube. Co ciekawe CyanogenMod rozwijany jest od od wielu miesięcy, jednak dopiero teraz Google dopatrzył się uchybień. Być może sytuacja ta spowodowana jest naciskiem ze strony producentów telefonów z Androidem, jak również operatorów telefonicznych. Należy zaznaczyć, że w celu instalacji alternatywnego modu należy najpierw złamać zabezpieczenia telefonu, co później umożliwia instalację dowolnych aplikacji w tym płatnych (oczywiście za darmo).

cyanogenmod_logoWniosek Google wywołał burzę wśród niezależnych programistów, ale Steve Kondik przyznał się do błędu i wyjaśnił sprawę na swojej stronie. Po rozmowach z Google okazało się, że nie jego prawnicy nie życzą sobie, by CyanogenMod rozpowszechniany był z aplikacjami Google, które nie zostały opublikowane na wolnej licencji, są własnością Google i tylko firma może decydować o ich użyciu. W związku z tym faktem, Cyanogen zapowiedział, że przygotuje odpowiednią wersję ROMu pozbawioną aplikacji Google, które zostaną zastąpione przez darmowe odpowiedniki. Dodatkowo deweloper zapowiedział, że opracuje program, który pozwoli na przygotowanie kopii zapasowej aplikacji Google i ich późniejsze (po instalacji ROMu) przywrócenie. Wygląda na to, że sprawa wyjaśni się szybciej niż można było się spodziewać. Co ciekawe w internecie, głównie na Twitterze można znaleźć głosy, w których programiści Google wypowiadają się o Cyanogenie i jego pracy bardzo pozytywnie, tak więc widać, że zlecenie na Kondika powstało gdzieś w dziale prawnym.

Jest jeszcze jedno wyjście z całej sytuacji. AndroidOS, zawiera nie tylko aplikacje Google, ale również kod przygotowany przez firmę, który również może zostać zamknięty. Dlatego w zalążku jest już projekt przygotowania w pełni otwartego systemu operacyjnego Android. Problemem jednak jest ilość kodu, który trzeba by było przepisać. Rozwiązanie Cyanogena wydaje się lepsze, nie chcemy przecież by z CyanogenMod powstał kolejny ReactOS rozwijany przez lata system operacyjny, który ma być otwartą alternatywą dla Windows VIsta.

Nie mniej pierwsza i nie ostatnia rysa na Google powstała, kolejnymi mogą być coraz częstsze problemy z dostępem do usług internetowych firmy, czy sprawa upubliczniania treści dokumentów z serwisu Google Dokumenty.

Dodatkowo przygotowałem dla Ciebie inne artykuły:

Google Chrome 5.0
Android Market – czy można w nim zarobić?
Era G1 z Androidem - moja recenzja

08 września 2009

Android Market – czy można w nim zarobić?

Google nie ma zwyczaju informować prasy i użytkowników Androida o liczbie aplikacji jakie dostępne są do pobrania przez Android Market. Jednak za sprawą raportów serwisu www.androlib.com dane te stały się publicznie dostępne. Według nich w Markecie znajduje się obecnie ponad 10 tysięcy aplikacji, z czego prawie 36% jest płatnych, które niestety dostępne są jedynie w USA i UK. Jest to spowodowane głównie faktem, że Google nie ma pomysłu (albo nie chce się dzielić z nikim zyskami) na płatności za oprogramowanie. Obecnie są one obsługiwane przez googlowską alternatywę dla PayPal – system Checkout.


Warto jednak zwrócić uwagę na dość dużą ostatnio dynamikę publikowania aplikacji w Android Market. Od sierpnia 2008 roku do maja 2009 programiści przygotowali około 2300 programów i gier. Natomiast w przeciągu ostatnich 3-4 miesięcy pojawiło się ponad 8000 nowych aplikacji. Wpływ na to miało zapewne wiele czynników. Jednym z nich było uruchomienie sprzedaży oprogramowania, a także pojawienie się nowych modeli telefonów HTC Magic, HTC Hero, Samsung Galaxy i zapowiedzi wprowadzania na rynek kolejnych.

Jednak do Apple AppStore Android Marketowi nadal daleko. Ciężko nawet stwierdzić, czy kiedykolwiek osiągnie on podobną liczbę dostępnych aplikacji jak konkurent działający na iPhone, czy iPod Touch. Być może sytuacja poprawie się kiedy Google zaprezentuje w końcu odświeżony Android Market, obecny ma zbyt wiele niedociągnięć np. brak wyraźnego podziału na aplikacje płatne i darmowe, brak zrzutów ekranowych oprogramowania, zbyt ograniczony mechanizm oceniania, słaba promocja aplikacji. Poniżej wideo z Android Market jaki znajdzie się w aktualizacji Android Donut 1.6.

Odpowiedź na pytanie, czy na aplikacjach publikowanych w Android Market można zarobić jest banalnie prosta. Otóż można, ale jak pokazują przykłady nawet 250 razy mniej niż w AppStore.

07 sierpnia 2009

Era G1 z Androidem - moja recenzja

Około dwóch tygodni temu przeniosłem (a w zasadzie jestem w trakcie, bo Plus lubi się ociągać i nie działać według prawa) swój numer do Ery. Powodem przejścia była oczywiście oferta na smartphone Era G1, który przed wprowadzeniem do sieci HTC Magic, czy HTC Hero (nie udało mi się potwierdzić, który z nich) kosztuje zaledwie 49 złotych w abonamencie 85 zł/miesiąc. Jedyny najbardziej logiczny wybór, jeśli nie rozmawiamy godzinami i chcemy mieć super telefon ze wszystkimi niezbędnymi funkcjami (czytaj GPS, WiFi, Bluetooth, 3G) i otwartym systemem operacyjnym.
Cały mój tekst, w ramach współpracy, możecie przeczytać na DailyTECH.pl.

24 czerwca 2009

Dlaczego HTC Magic w Polsce nie jest tak magiczny jak za granicą

htc_magicHTC Magic nazywany wcześniej G2 od 15 czerwca jest dostępny w sieci Orange dla klientów indywidualnych i biznesowych. Jednak oprócz osób zainteresowanych nikt nie wie o istnieniu tego modelu. Dziwi mnie fakt, że tak duży i doświadczony operator jakim wydaje się być Orange na fali rosnącej popularności smartfonów z Androidem nie zainwestował w promocję modelu. Nie mówię nawet o bilbordach na ulicach, czy reklamie w telewizji, ale o tym, by chociaż na własnej stronie zajawić pojawienie się nowego smartfona, który jak spojrzeć za zachodnią granicę, bije rekordy popularności (niedawno znaleźć można było informację o sprzedaży 1 mln. urządzeń). W tym postępowaniu dziwię się, również firmie HTC, która podpisała taką umową, która nie zapewnia, im wystarczającej sprzedaży.

A może to ja się mylę i HTC Magic sprzedaje się, jak świeże bułeczki albo chociażby, tak jak Era G1 w ubiegłym roku? Niestety, do takich danych nie każdy ma dostęp. Z chęcią zatem oczekuję kolejnych telefonów wyposażonych w Androida. W erze na bank coś się znajdzie (obstawiam Samsunga), ale może włodarze Play również postaraliby się o ciekawy model wywołujący nie małe emocje.

Swoją drogą ciekawe, czy iPhone 3GS pojawi się tylko w Erze i Orange, czy może także i w innych sieciach?

10 czerwca 2009

Budowanie pozycji w internecie, a kradzież danych i jej wykrywanie

Od kilku miesięcy korzystam z udogodnień serwisu FairShare. Za jego pomocą można śledzić wykorzystanie tekstów z dowolnej (w domyśle własnej) strony, czy bloga . Gdy ktoś skopiuje tekst i umieści go na własnej witrynie zostaniemy o tym fakcie poinformowani przez prywatny kanał RSS.

Własnie w ten sposób dowiedziałem się ostatnio, że android.com.pl kradnie treści z mojego bloga i umieszcza je na serwerze sissyrecords.pl i portal.pycia.com wplatając w zdania link do swojego serwisu. W ten sposób buduje odwołania do swojej strony zyskując pozycję w Google. Po interwencji w portalu dowiedziałem się, że jest to sprawka zewnętrznej firmy, która zajmuje się optymalizacją pozycji w Google. Jeśli to prawda, to firma ma ciekawy sposób działania. Nie chciałbym być w ich skórze jak kiedyś przez przypadek skopiują kontent jakiegoś prawnika.

W każdym razie sprawa wydaje się zakończona. Na stronie http://www.sissyrecords.pl/2009/05/29/htc-magic-orange/ możecie zobaczyć co zostało z oryginalnego posta. Czy nie powinienem dochodzić czasami jakiejś formy odszkodowania, np. darmowej reklamie w serwisie o Androidzie. Co o tym sądzicie?

29 maja 2009

20 telefonów do końca roku i HTC Magic w Polsce

W ubiegłym tygodniu New York Times poinformował o możliwości pojawiania się jeszcze w tym roku od 18 do 20 telefonów działających pod kontrolą systemu Android. Dla przypomnienia na razie na rynku dostępne są HTC G1 i HTC Magic. Co ważne nie są to tylko przewidywania, ale sprawdzona informacja pozyskana od Andiego Rubina, szefa działu mobilnego w Google. Według niego 2009 będzie rokiem Androida.
Smartfony pojawią się w trzech konfiguracjach:
- bez aplikacji Google,
- z aplikacjami, ale o niskim stopniu integracji (co oznacza zapewne, że nie trzeba będzie zakładać konta na serwerach Google),
- jako tzw. gPhone'y, czyli w pełnie zintegrowane z Google i jego usługami, tak jak do tej pory dystrybuowany jest HTC G1 (w naszym kraju Era G1).

W Polsce do tej pory jedynym operatorem sprzedającym G1 było PTC, czyli Era/Heyah. Teraz do walki o klienta dołącza się także Orange, który już 4 czerwca ma zamiar skusić nowych i dotychczasowych abonentów specjalną ofertą z HTC Magic. Będzie on sprzedawany z planami taryfowymi w ramach oferty Orange dla Firm. Klienci biznesowi prócz tradycyjnych usług, dostaną też pakiet 1 GB na transmisję danych. Na użytkowników indywidualnych HTC Magic będzie dostępny w istniejących planach taryfowych z opcją (raczej niezbędną do działania) dokupienia oferty Orange Free. W tym miejscu warto zaznaczyć, że jeśli Orange nie zmieni cen z dostęp do internetu, to przygotowywana oferta będzie bardzo nieatrakcyjna. W tym momencie za transmisję 50kB trzeba płącić, aż 25 groszy. Dla porównania w Heyah jest to 2 gr za 100kB. Jednak stosowne obliczenia, będzie można wykonać dopiero po ogłoszeniu oferty.

05 maja 2009

HTC G1 zmienia się w wielką stopę (BigFoot)


W wielu branżowych serwisach o technologiach mobilnych pojawiła się informacja o nowych smartfonach z systemem Android jakie pojawią się w tym roku na rynku amerykańskim (a także prawdopodobnie i europejskim). Niestety nie wszystkie pozycje zostały ujawnione, ale te o których wiadomo są bardzo interesujące.

Na początku należałoby wspomnieć, że obecny rok został podzielony na sześć okresów:
- zima: od 26 grudnia 2008 do 3 marca 2009;
- wiosna: od 4 marca do 12 maja;
- lato: od 13 maja do 14 lipca;
- powrót do szkoły: od 15 lipca do 8 września;
- jesień: od 9 września do 3 listopada;
- święta: od 4 listopada do 31 grudnia.

O ile w dwóch pierwszych okresach mało się działo, o tyle od lata, które zaczyna się już za 8 dni powieje nowościami. Pierwszą z nich jest premiera G2 (HTC Sapphire aka HTC Magic) i w związku z tym zmiana ceny G1 i G2 na odpowiednio 149 i 179 dolarów. Być może telefon pojawi się także w ofercie sieci Polkomtel operatora Plusa, Sami Swoi i 36.6.


Następnie w okresie powrotu zostanie zakończona sprzedaż HTC G1 w wersji pierwszej, a w zamian pojawi się HTC G1 v2, ze względu na wygląd nazwany już przez media BigFoot. Jak można wywnioskować z słabej jakości grafiki nadal będzie on dostępny z fizyczną klawiaturą, ale będzie ona znacznie większa, dzięki temu, że przesuwana będzie cała cześć z ekranem. Warto także zaznaczyć, że będzie on miał znacznie bardziej zaokrągloną obudowę i według mnie będzie przypominać OpenMoko.

Kolejnym jest premiera pierwszego telefonu z Androidem firmy innej niż HTC. Będzie to Samsung Houdini znany także jako Samsung i7500. Oczywiście w kolejnych okresach będą prezentowane nowe telefony, jednak nie zostały one ujawnione. Być może będzie to coś ze stajni Sony Ericsson.

19 lutego 2009

Zabawa w smartfon - HTC Touch Pro

Kilka tygodni temu rozpocząłem zabawę z pierwszym smartfonem działającym pod kontrola nowego systemu stworzonego z myślą o urządzeniach mobilnych, czyli Androidem. Owym aparatem był oczywiście G1, który jak już dwa razy wcześniej pisałem wywarł na mnie wrażenie podobne do tego jakie ogarnęło mnie gdy pierwszy raz zobaczyłem iPhone'a.

Jednak ostatnio dane mi było przetestować także inny model firmy HTC - telefon TOUCH PRO (nota bene działający pod kontrolą Windows Mobile 6.1), który od jesieni ubiegłego roku zdarzył się już zadomowić na naszym rynku. Otóż z ciekawostek technicznych wspomniany smartfon o wymiarach 102x51x18 mm wyposażony został w fizyczna klawiaturę typu QWERTY, duży dotykowy wyświetlacz (rozdzielczość 480x640) i rysik. Poza wymienionymi standard Touch Pro nie odbiega od pozostałych modeli firmy, zatem śmiało mogę przejść do własnych odczuć na temat aparatu, które zmusiły mnie do napisania tej notki.

Pierwsze odczucie na temat telefonu, to to że jest niesamowicie gruby i do tego bardzo ciężki. Na pewno nie nadaje się do noszenia w kieszeni koszuli, czy marynarki, do spodni też raczej nie bo jest zbyt duży, tak więc pozostaje chowanie go do teczki, torby, plecaka, itd... co jest raczej mało wygodne w przypadku odbierania rozmów. Nie mówiąc już o samym prowadzeniu rozmowy, bo Pro jest po prostu mało wygodny. Negatywnym nawiązaniem do wygody użycia może być także szybkość działania Windows Mobile 6.1 na tym smartfonie, która jest tragiczna. Jeśli ktoś raz w życiu miał w ręce iPhone'a, czy HTC G1, to uruchamiając Pro będzie mieć wrażenie jakby usiadł przed pecet wyposażony w Pentium 133MHz. Należałoby także wspomnieć o jakości rozmów, która także pozostawia wiele do życzenia zwłaszcza jeśli korzystamy z zestawu głosnomówiącego. Podobny stan występuje także w połączeniach z wykorzystaniem sieci 3G. Byłbym zapomniał o bardzo ważnym uchybieniu. Otóż wszystkie telefony HTC promują własne wejście na słuchawki, przez USB, jakby nie mogli skorzystać, ze standardowego mini-jacka. Dobrze, że choć na odbywającym się właśnie kongresie mobilnej technologii w Barcelonie ustalono, że będzie jeden standard ładowarek. Może jednak należałoby przyjąć także jeden standard dla słuchawek.

Podsumowując niestety HTC Touch Pro jest dosłownie pisząc toporną cegłówką i cieszę, że został już zastąpiony nowym i eleganckim modelem Pro2. Ewentualnie zamiast niego można wybrać rewelacyjny HTC Touch 3G o którym w najbliższym czasie. Ale na pewno nie kupujcie HTC Touch Pro.

PS. Na plus HTC Touch Pro mogę zaliczyć wygodną klawiaturę i jakość baterii.
PS2.Teraz wszyscy czekamy naG2.

12 lutego 2009

Era G1 już 23 lutego od 1zł

Znamy już datę polskiej premiery pierwszego telefonu z systemem Android, tj. Era G1. Odbędzie się ona 23 lutego i jak nazwa wskazuje w salonach sieci operatora PTC. Smartfon będzie oferowany wraz z dwoma specjalnie przygotowanymi taryfami o wartości 85 i 145 złotych. W ramach abonamentu klienci otrzymają odpowiednio 120 i 280 minut, wymiennych na SMSy, do wykorzystania we wszystkich sieciach. Dodatkowo, w obu abonamentach do dyspozycji użytkownika będzie pakiet 500 MB transmisji danych, co pozwoli w miarę sensownie korzystać z internetu. Co ciekawe telefon będzie także dostępny od 1zł, ale tylko w abonamencie 145 złotych i umowie na 36 miesięcy.

Telefon będzie oferowany we wszystkich ofertach abonamentowych, dla klientów indywidualnych i biznesowych, oraz w ofercie sprzedaży bez umowy. Telefon będzie także dostępny dla obecnych klientów w ramach przedłużenia umowy.

Od dzisiaj, za pośrednictwem strony www.era.pl/erag1, można również zamówić telefon w przedsprzedaży. Sprzęt może zostać dostarczony do odbiorcy kurierem jeszcze przed 23 lutego.

24 miesiące

85 złotych
24 miesiące

145 złotych
36 miesięcy

85 złotych
36 miesięcy

145 złotych
Cena telefonu 499 zł 149 zł 249 zł 1 zł
Koszt abonamentu 2040 zł 3480 zł 3060 zł 5220 zł
Koszt całkowity 2539 zł 3629 zł 3309 zł 5221 zł

Według wyliczeń najtaniej będzie można kupić telefon w umowie na 24 miesiące przy abonamencie 85 złotych, wydając na start 499 złotych. W ramach takiego rozwiązania otrzymamy 120 minut wymiennych na 360 SMS-ów i pakiet 500MB przesyłu danych. Oferta jest raczej atrakcyjna i zachęca do zakupu.

Teraz wystarczy sobie postawić pytanie, czy warto czekać na nowego iPhone'a, który w promocji ma kosztować 99$, czy warto zainteresować się G1 z Androidem. Ja na razie jeszcze poczekam.

11 lutego 2009

Miesiąc z Androidem i G1

Minął już prawie miesiąc od czasu kiedy dostałem w swoje ręce Google Phone aka Era G1 (tak na prawdę była to jeszcze wersja T-Mobile G1), postanowiłem więc napisać krótkie podsumowanie użyteczności smartfona stworzonego po to by mógł zrealizować marzenie Google, o własnym systemie operacyjnym.

Po kilku pierwszych dniach używania G1 wiedziałem już, że wreszcie natrafiłem na telefon, który obsługuje się równie łatwo, jak wychwalony za użyteczność i funkcjonalność iPhone. Kolejne dni i tygodnie tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Instalowałem/usuwałem aplikacje, testowałem GPS w połączeniu z mapami Googla, pisałem notki i oczywiście dzwoniłem. Właśnie ta ostatnia funkcja wydała mi się lepiej przygotowana niż w telefonie Apple'a. Jakoś wygodniej było mi wybierać kontakty i wykonywać połączenia (nie potrafię do końca opisać tego wrażenia). Z kolei znacznie bardziej (że tak napiszę) upierdliwie korzystało mi się z wbudowanej w system przeglądarki WWW. Niestety brak multitouch'a i utrudnione zmniejszanie elementów oraz przesuwanie stron są na prawdę widoczne. Safari z iPhone'a radzi sobie z tym znacznie lepiej. Zatem generalnie software'owo to G1 działającemu pod kontrolą G1 nie mogę zbyt wiele zarzucić.

Trochę inaczej jest z warstwą hardware'ową. Otóż G1 jest za gruby i za ciężki. Wina to zapewne dodatkowej, odsuwanej klawiatury QWERTY, która swoją drogą jest bardzo dobra i wygodnie się na niej pisze. Dodatkowo G1 nie obsługuje europejskich standardów WiFi, czyli np. nie połączy się z ruterem działającym na 13 kanale częstotliwości. Dużym minusem jest też brak osobnego wyjścia na słuchawki, co przypieczętowuje fakt, że to jednak iPhone jest zabawką multimedialną, a G1 telefonem.
gPhone ma też kilka plusów, do których z pewnością należy zaliczyć możliwość zwiększania pojemność (przez karty microSD), a także możliwość wymiany baterii, która i tak działa znacznie dłużej niż te z pierwszych wersji iPhone'a.


Grafika by Gizmodo

Ogólnie G1 na plus, ale czekam na następną generację smartfonów z logo jabłka.

13 października 2008

1,5 miliona zamówionych egzemplarzy HTC G1 aka gPhone

Wygląda na to, że Google i T-Mobile jednak osiągną sukces w sprzedaży pierwszego telefonu z systemem Google Android. Mimo tego, że premiera urządzenia wyznaczona jest na 22 listopada oczywiście października, to już ustawiają się po niego kolejki dystrybutorów, którzy zamówili już blisko 1,5 miliona G1 aka HTC Dream.

Te liczby mogą rodzić pewne pytania, a jedno przede wszystkim. Czy gPhone dogoni w sprzedaży iPhone? Na tym etapie jest to mało prawdopodobne i to nie tylko dlatego, że Apple w tym roku osiągnęła już sprzedaż na poziomie 10 milionów urządzeń, ale także dlatego, że tak na prawdę nie wiadomo jak telefon HTC i Google będzie odebrany na rynku. Należy poczekać na wrażenia użytkowników i choć wydaje się, że system Android jest doskonale przygotowany do walki z iPhone OS, to jednak wszystkie telefony, które ukazały się na rynku i były okrzyknięte jako konkurencja dla iPhone'a niczym nie zachwyciły. Powiem więcej, wielu z tych konkurentów nigdy nie powinno było ujrzeć światła dziennego, a pojawiły się na rynku, tylko na fali popularności telefonu Apple.

21 września 2008

iPhone 3G + 2B = iPhone 32 GB, czyli Apple wypowiada bitwę Google/HTC

Świat jest pełen wojen. Może się nawet wydawać, że te, które odbywają się pomiędzy narodami stanowią mniejszość, w porównaniu z tymi jakie prowadzą firmy, organizacje, czy kompanie. Dla potwierdzenia tych słów warto wspomnieć, że niedawno Google Inc. zaatakowało rynek przeglądarek wydając pierwszą testową wersję Chrome. Na tym etapie jednak Google Chrome można zaliczyć jedynie do mniejszości narodowej. Natomiast już we wtorek nastąpi próba podbicia kolejnego państwa komórkowo-smartphone'owego - 23 września odbędzie premiera pierwszego telefonu HTC Dream G1 z systemem operacyjnym Google Android. Dla potwierdzenia ważności tego wydarzenia należy przytoczyć wyniki raportu Strategy Analytics, w których znajdziemy informację, o tym, że do końca obecnego roku Google/HTC zdobędzie 4% amerykańskiego rynku smartphone'ów.

Ale powracając do tematu Apple. Firma prowadzona przez Steve'a Jobsa przewidziała (trudno było nie zareagować skoro informacje o udostępnieniu gPhone były przekazywane zarówno przez HTC, jak i Google) scenariusz i planuje wprowadzenie nowej wersji iPhone 3G, a także zmienić warunki aktywacji telefonu.
Według AppleInsider nowy iPhone 3G miałby się pojawić pod koniec tego roku, lub nieco wcześniej w okresie świątecznym. To to czym różniłby się on od poprzednio zaprezentowanych modeli to ilość pamięci flash, która ma wynosić 32GB. Dla przypomnienia warto dodać, że iPod Touch (który nie różni się wiele od iPhone'a) dostępny jest w takiej opcji już od dawna. Co ciekawe dzięki takiemu posunięciu, Apple byłoby firmą oferującą telefon o największej pojemności. Teraz już mało kto mógłby narzekać, że nie mieści się mu jego dyskografia utworów AAC/MP3. Nowy iPhone wyposażony zostałoby prawdopodobnie także w zaktualizowany software, przynajmniej do wersji 2.1 choć Apple mogłoby przygotować kilka nowych funkcjonalnych aplikacji np. do nawigacji.

Co ciekawe AppleInsider spekuluje także na temat nowej możliwości aktywacji iPhone'a. Teraz telefon Apple z generacji 3G będzie można uruchomić w domu na dowolnej karcie. Oznacza to także, że firma z Cupertino udostępniłaby wersję bez abonamentu, czy jak to się czasami spotyka kontraktu z operatorem komórkowym. Ciekawe jaka była by cena takiego urządzenia. Widać, że Apple bardzo poważnie podchodzi do możliwości produktowo-marketingowych Google/HTC.

PS. Dla wyjaśnienia podpowiem, że w przypadku wojen pomiędzy nacjami, czy narodami, jestem zagorzałym zwolennikiem pokoju.

19 września 2008

HTC Dream G1 aka gPhone na wolności

Prędzej, czy później musiało do tego dojść - zdjęcia gPhone'a w "naturalnym środowisku" wypłynęły na szerokie wody internetu. Trzeba przyznać, że telefon wygląda całkiem, całkiem. Ciekawe tylko, czy będzie równie prosty i intuicyjny jak iPhone. Myślę, że przekonamy się już 23 września.

Poniższe zdjęcie z serwisu Utterli i obszaru rizzna (rizzn's Discussion):

18 września 2008

gPhone nadchodzi wielkimi krokami -
premiera już 23 września

Zapowiedziane zostały już ceny abonamentowe nowego telefonu marki HTC znanego jako Dream, które ma być pierwszym telefonem wyposażonym w system Google Android. Za urządzenie w dwuletnim abonamencie T-Mobile trzeba będzie zapłacić 199-200$. Wcześniej oczekiwano kwoty rzędu 150$ za kontrakt dwuletni i 400$ bez kontraktu. Jeśli zaproponowana cena rzeczywiście zostanie utrzymana to nie będzie to mocno konkurencyjna oferta, w porównaniu do tej jaką przedstawiło AT&T dla iPhone'a, który na dzień dzisiejszy jawi się jako główny konkurent nowego telefonu HTC.

Rozważania na temat atrybutów nowego systemu, jak i porównywanie go z produktem Apple odłożyć trzeba do momentu wprowadzenia produktu na rynek. Oficjalna premiera oferty T-Mobile dla telefonu HTC Dream z Androidem ma się odbyć 23 września o godzinie 10:30 w Londynie.


Z wielką niecierpliwością czekam na możliwość przetestowania urządzenia z nowym systemem, którego jedną z głównych zalet będzie możliwość instalacji na wielu różnych telefonach jak odbywa się to w przypadku standardowych systemów operacyjnych.

Moja aktywność w sieci

O mnie

Moje zdjęcie
Z wykształcenia programista, z zamiłowania pasjonat technologii internetowych, w pracy głównie jako redaktor i twórca wizerunku. Oprócz codziennego badania życia na Flaker, Twitter, Blip, prowadzi własną stronę www.webatech.pl o internecie i związanych z nim technologiach, w szczególności tych, które przedstawiają Google, Apple, Microsoft i Mozilla.