Długi weekend jak większość ludzi spędziłem na wyjazdowej majówce. Kierunek dla mnie był prosty - Mazury. Wyjeżdżałem w środę wieczorem i ledwo ją przeżyłem. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego kierowcy, którzy w stolicy jeżdżą przykładnie, wpuszczając się wzajemnie, na drogach poza Warszawą dostają trudnego do opisania szału np. wyprzedzanie na trzeciego, czwartek. Dokładniej o tym nie będę pisać, bo każdy wie o co chodzi. Stawiam jednak pytanie dlaczego tak się dzieje? Mała podpowiedź z mojej strony: po prostu w stolicy nie mają się przed kim popisać ich nowymi furami, a może w Wa-wie jezdzi się jak w klatce, a poza nią można się wyszaleć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz